
Zaloguj sięnie masz konta? Zarejestruj się
Nowość!!! - Konkurs rozstrzygnięty! - Poznaj zwycięską wyprawę
![]()
Wczesny poranek, słońce dopiero co wzeszło, przez uchyloną szybę samochodu wlatuje rześkie powietrze, a my w drodze na przeprawę promową. Szalony pomysł, środek tygodnia, a my płyniemy na Evię, ale z drugiej strony, co jest warte życie bez odrobiny szaleństwa. W każdym razie, nie ma już odwrotu, jesteśmy na promie i płyniemy na najbliższą grecką wyspę, jednocześnie jedną z największych, zaraz po Krecie. Trochę niedocenianą, nawet przez Greków, może dlatego, że jest za blisko.
Po 20 minutach wyjeżdżamy już z portu i bez mapy, bez planu, jedziemy przed siebie. Wyspy mają ten plus, że raczej trudno zabłądzić, w najgorszym wypadku będziemy jeździć w kółko, aż skończy się paliwo, a póżniej … chodzić na piechotę, tez w kółko. To był ten czarny scenariusz, który na szczęście się nie sprawdził. Ludzie tzn. tubylcy są bardzo życzliwi i chętnie nam opowiadają, gdzie i co warto zobaczyć, w końcu przestaliśmy się pytać, bo przyszłoby nam spędzić tutaj całe wakacje, a my przyjechaliśmy tylko na rekonesans. Szukamy morza i ciekawych plaż, oczywiście to żart, na wyspach z reguły są plaże i morze, nawet trochę w nadmiarze, jeżeli nie ma, to … chyba nie jesteśmy na wyspie.
Zatem ustaliliśmy, jesteśmy na wyspie, jedziemy wzdłuż brzegu i szukamy plaż. No i tu zaczęły się schody, jak można czegoś szukać, co wcale nie musi być szukane. Plaż na Evi jest stanowczo za dużo i wszystkie są ciekawe, musimy się w końcu na jakąś zdecydować, ale na którą? Na szczęście skończyła nam się droga, dosłownie i w przenośni, a zaraz za nią zaczynała się plaża. Uznaliśmy to za znak, a z drugiej strony byliśmy już zmęczeni, bo poszukiwania są bardzo męczące, i czas był najwyższy na poleniuchowanie, w końcu miało być też przyjemnie, a nie tylko pożytecznie. Plaża, na którą dotarliśmy, była piaszczysta, co jest rzadkością w Grecji, woda przezroczysta, co akurat nie jest rzadkością w Grecji, no i jak tu nie korzystać z tych wszystkich dobrodziejstw natury. Kąpiel w stanowczo za ciepłej wodzie, opalanie na stanowczo za ciepłym piasku, jednym słowem totalna „rozpusta” oczywiście duchowa.
Kiedy już mieliśmy dość tego „przyjemnie” postanowiliśmy znaleźć kawałek miejsca na nocleg, bo tutaj nie bardzo było gdzie rozbić namiot. Dzień powoli się kończył, słońce, zmęczone po całym dniu pracy, zaczęło dyskretnie się wycofywać z nieba, a my znowu szukamy, tym razem miejsca na nocleg. Jest, jest kawałek zacisznej plaży z morzem, teraz już szumiącym, no i z drzewami, które przydały się do przywiązania linek od namiotu, tak na wszelki wypadek. Noce nad morzem mają swój urok, i co ciekawe, niby to samo morze, a każda noc jest inna i zawsze potrafi nas czymś zaskoczyć. tym razem szumiące morze i wyłaniający się księżyc, prosto z wody, na początku trochę zawstydzony i nieśmiały, ale z każdą chwilą odważniejszy. Jeszcze na chwilę się zatrzymał, chyba tylko po to aby upewnić się czy jest podziwiany i już zaczyna się wspinać coraz wyżej i wyżej. Teraz już się nie wstydzi, świeci całym swoim blaskiem, którym dzieli się bardzo chętnie z morzem, to jest jego czas, jego chwila. A my, no cóż … leżymy na plaży i zazdrościmy mu, bo też byśmy tak chcieli, chociaż raz w życiu być ponad wszystkim co smutne, złe i bolesne….. trochę zasmuceni zasypiamy.
Nowy dzień, nowa radość, już jesteśmy na nogach i przygotowujemy się do rejsu naszym małym kajakiem wzdłuż brzegu w poszukiwaniu, oczywiście, ciekawych plaż. Zasuwamy namiot i płyniemy, cisza i spokój, tylko my chlupiemy wiosłami, zakłócając ciszę. Próbujemy bez wioseł, ale tak to daleko nie zapłyniemy, z drugiej strony wcale nie musimy daleko płynąć, tu wszędzie jest pięknie, zatem dryfujemy w ciszy i podziwiamy….
asdasd Zobacz to miejsce