
Zaloguj sięnie masz konta? Zarejestruj się
Nowość!!! - Konkurs rozstrzygnięty! - Poznaj zwycięską wyprawę
.jpg)
W Polsce wyprawa na grzyby to zwyczajna rzecz, natomiast w realiach greckich to pełna egzotyka. Nie znaczy to, że w Grecji nie ma lasów, owszem są, ale w dużej mniejszości i grzyby są generalnie rzadkością, dlatego prawdopodobnie nie ma tutaj również tradycji grzybobrania. Ostatnio w rozmowie ze znajomą greczynką, kiedy stwierdziłem, że byłem na grzybach, usłyszałem, że „ po co chodzić do lasu, skoro grzyby są w supermarkecie…” No właśnie; po co chodzić do lasu?
Ale może zacznę od początku. Piękny słoneczny poranek, dworzec kolejowy w Atenach, podjeżdża pociąg i wsiadam gotowy na … przygodę. Po dwudziestu minutach jestem w Agios Stefanos, skąd już krok do lasu, no i do ewentualnych grzybów. Zaopatrzony w rower i prowiant, bo na surowych grzybach raczej nie wyżyję, jadę beztrosko polną drogą przy udziale oczywiście pięknej słonecznej pogody. Czyste powietrze, cisza i zieleń zbliżającego się lasu, czegóż więcej potrzeba, po zatłoczonych i zabrudzonych Atenach. Grzyby to tylko pretekst do tej całej wyprawy, ale na razie to tajemnica. Szczerze mówiąc, pierwszy raz wybrałem się w Grecji na „prawdziwe’ grzybobranie i mam pewne obawy. Co prawda las jest, nieduży, ale jest, może przez przypadek będą też grzyby. Z nadzieją ruszam w leśną gęstwinę, no może z tą gęstwiną to przesadziłem, ale krzaki są i to kolczaste. Słońce grzeje, krzaki drapią ile wlezie, grzybów na razie nie widać, a ja … jestem szczęśliwy, wiem, że to nienormalne, ale po kilku latach pobytu tutaj cieszą rzeczy, które w Polsce nie zawsze cieszyły. Jak już nadmieniłem, przedzieram się szczęśliwy przez las, i w tej pełni szczęścia nie zauważyłem GRZYBA, prawdziwego polskiego grzyba. Zaniemówiłem, on zresztą tez, przedstawiłem się, on również, no i … zabrałem go ze sobą, nie protestował. Okazało się, że było ich więcej i musiałem zabrać wszystkie. Chodząc po lesie, przedzierając się przez krzaki, niejednokrotnie na kolanach, zapomniałem o bożym świecie, czas stanął w miejscu i patrzył na mnie z rozrzewnieniem. Zdarzają się czasami w życiu takie magiczne chwile, kiedy mamy wszystko i nie chcemy już nic więcej. Z jednej strony, zwykły las, trochę słońca, śpiew ptaków, a z drugiej uczucie czegoś wspaniałego, czego tak na prawdę nie rozumiemy. Stworzyliśmy cywilizację, w której zamknęliśmy się jak w klatce i boimy się z niej wychodzić… dlaczego?
Wszystko się kończy, moja wyprawa do lasu po przygodę również, no i czas wracać do wielkomiejskiej rzeczywistości. Wracam, ale cząstkę tego co zobaczyłem i co doświadczyłem mam ze sobą … w pamięci i w sercu, nie liczę zabranych grzybów, bo one bliżej żołądka. Jeżeli tylko czas i pogoda pozwoli, tzn. będę się starał o pozwolenie, to na pewno wrócę w te … kolczaste krzaki, kto by tam patrzył na takie drobiazgi jak podrapane ręce czy twarz?
Tagi: europa, Grecja, Agios Stefanos
asdasd Zobacz to miejsce